Wiele osób myśli, że jak buty obcierają z tyłu, to trzeba je po prostu „rozchodzić”, ale tak kończy się najczęściej pęcherzami i odparzeniami. W praktyce da się zareagować od razu i uratować pięty jeszcze tego samego dnia, nawet jeśli buty są zupełnie nowe. Kilka prostych trików potrafi zmienić męczarnię w normalne wyjście do pracy czy na imprezę. Warto znać szybkie sposoby ratunkowe, zanim skóra na pięcie zamieni się w otwartą ranę. Poniżej konkretne rozwiązania, które rzeczywiście działają, gdy buty obcierają z tyłu piętę – bez czekania, aż „same się ułożą”.
Dlaczego buty obcierają z tyłu – krótko i konkretnie
Najczęściej obcierają te buty, gdzie z tyłu jest twardy, wysoki zapiętek albo szew wypada dokładnie na linii, gdzie pracuje pięta przy chodzeniu. Gdy do tego dojdzie lekki luz w bucie, stopa zaczyna „latać” i pocierać o tył cholewki przy każdym kroku.
Często problem pojawia się też wtedy, gdy but jest zbyt płytki w pięcie – trzyma tylko przód stopy, a tył minimalnie zsuwa się przy chodzie. Nie pomaga także śliska skarpeta, wilgotna skóra albo but kupiony „na styk”, który jeszcze się nie ułożył. Dobra wiadomość: większość takich sytuacji da się opanować prostymi zabezpieczeniami.
Szybkie sposoby ratunkowe „na dziś”, gdy buty już obcierają z tyłu
Kiedy obcieranie pojawia się nagle – w pracy, na mieście, w podróży – potrzebne są rozwiązania, które działają od razu, a nie po tygodniu noszenia. Wiele z nich nie wymaga specjalistycznych akcesoriów, tylko rzeczy, które często są pod ręką.
- Plaster na piętę – klasyczny (najlepiej tkaninowy) plaster naklejony na suchą skórę od razu odcina tarcie. Warto zakleić miejsce trochę szerzej, niż faktyczne ognisko bólu – skóra i tak będzie się przesuwać.
- Plastry żelowe/na pęcherze – jeśli skóra już jest zaczerwieniona lub pęknięta, taki plaster działa jak miękka poduszka. Dobrze jest przykleić go jeszcze zanim pęcherz się otworzy – wtedy znosi najwięcej tarcia.
- Druga, cienka skarpetka – prowizoryczny, ale skuteczny sposób. Skarpetka przesuwa się po skarpetce, a nie pięta po bucie. Dobrze działa przy obuwiu sportowym, trekkingowym i roboczym.
- Podklejenie wnętrza buta – jeśli jest pod ręką plaster, taśma materiałowa albo nawet plaster bez opatrunku, można przykleić go od wewnątrz na newralgiczne miejsce, by wygładzić szorstki szew lub krawędź.
Dodatkowo można zmniejszyć tarcie samej skóry:
Delikatne posmarowanie tyłu pięty gęstym kremem, wazeliną lub tłustą maścią tworzy warstwę poślizgową. Nie rozwiąże problemu całkowicie, ale znacząco wydłuża czas, zanim pojawi się otarcie. Sprawdza się to zwłaszcza w eleganckich butach, gdzie nie ma miejsca na dodatkową skarpetę.
Niektórym osobom pomaga też użycie antyperspirantu w kulce lub w sprayu na piętę – sucha skóra mniej się ślizga i nie mięknie tak szybko. Trzeba jednak uważać, by nie stosować go na już podrażnioną, pękającą skórę.
Gdy tylko pojawia się pierwsze uczucie „szorowania” z tyłu pięty, lepiej od razu coś podkleić lub zabezpieczyć. Czekanie, aż zacznie boleć na dobre, kończy się zwykle przerwą w noszeniu butów na kilka dni.
Domowe „naklejkowe” zabezpieczenia pięty – co działa najlepiej
Jeśli buty obcierają z tyłu za każdym razem, przydaje się bardziej trwała osłona. Wiele można zrobić samodzielnie, bez wizyty u szewca, korzystając z gotowych wkładek i prostych materiałów.
Plastry i taśmy – tanie, ale trzeba je dobrze nakleić
Najprostsze i najszybsze są różnego rodzaju plastry i taśmy materiałowe, przyklejane na skórę lub do środka buta. Sprawdzają się głównie jako rozwiązanie przejściowe, ale przy rozsądnym użyciu mogą wystarczyć na cały sezon.
Na skórę lepiej używać plastrów tkaninowych, nie plastikowych. Te drugie słabiej trzymają się wilgotnej skóry i potrafią się rolować, tworząc jeszcze większy punkt nacisku. Plaster warto dobrze docisnąć i na moment „podgrzać” dłonią – klej wtedy lepiej łapie.
Do środka buta można nakleić:
- szerszy plaster tkaninowy (na przykład opatrunkowy bez opatrunku),
- taśmę materiałową typu „gaffer”,
- miękką taśmę piankową (często używaną w pracach domowych).
Ważne, żeby krawędzie taśmy nie kończyły się dokładnie w miejscu największego tarcia. Lepiej przeciągnąć je odrobinę wyżej i niżej, żeby stworzyć łagodny „łuk” zamiast twardej linii, która może zacząć uwierać.
Takie rozwiązania mają jedną wadę – klej z czasem się brudzi i odkleja, szczególnie przy większej potliwości stóp. Dlatego przy butach noszonych codziennie lepiej docelowo przejść na bardziej trwałe akcesoria.
Nakładki żelowe i piankowe – dłuższe zabezpieczenie pięty
Kiedy buty obcierają z tyłu regularnie, warto sięgnąć po specjalne żelowe lub piankowe nakładki na piętę, sprzedawane w sklepach obuwniczych i drogeriach. Przykleja się je od wewnętrznej strony zapiętka, dokładnie tam, gdzie pięta najbardziej pracuje.
Nakładki żelowe są cienkie, elastyczne i dobrze dopasowują się do kształtu buta. Dają wyraźną ulgę, ale w bardzo obcisłych modelach mogą delikatnie zmniejszyć miejsce na stopę. Przy butach już na granicy rozmiaru warto przed przyklejeniem sprawdzić „na sucho”, czy stopa po ich włożeniu ma jeszcze trochę luzu.
Warianty piankowe (z mikrogumy, skóry z gąbką itp.) potrafią być wygodniejsze na co dzień, szczególnie w butach skórzanych i półbutach. Są miękkie, ale stabilne, dzięki czemu pięta mniej „lata”, przez co automatycznie zmniejsza się tarcie. Przy prawidłowym przyklejeniu potrafią wytrzymać nawet cały sezon.
Przy klejeniu nakładek warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy: dokładne odtłuszczenie wnętrza buta (np. spirytusem lub płynem do szyb) oraz wklejenie ich raz, a dobrze. Przeklejanie kilka razy osłabia klej i może skończyć się tym, że nakładka zacznie się odklejać w najmniej odpowiednim momencie.
Jak szybko „rozbić” buty, żeby przestały obcierać z tyłu
Szybkie zabezpieczenia są potrzebne „na dziś”, ale równolegle warto zadbać o to, by buty same w sobie były mniej agresywne dla pięty. Rozbijanie butów ma sens, jeśli obcierają z powodu sztywnego zapiętka czy zbyt twardej skóry, a nie dlatego, że są po prostu za małe.
Rozbijanie butów skórzanych
Przy skórzanych półbutach, mokasynach czy balerinach największą ulgę daje zmiękczenie i delikatne uformowanie zapiętka. Nie chodzi o jego łamanie, ale bardzo kontrolowane „rozruszanie”.
Dobrym sposobem jest zastosowanie środka do rozciągania skóry (spray lub pianka), który wmasowuje się w tylną część cholewki od środka. Po aplikacji but zakłada się na grubszą skarpetę i chodzi po domu kilkanaście minut, pozwalając skórze ułożyć się do pięty. Czasami potrzeba 2–3 takich sesji.
Jeśli nie ma specjalistycznego preparatu, można użyć zwykłego kremu do skóry lub odżywki – chodzi o to, by włókna stały się bardziej plastyczne. Zapiętka nie powinno się zginać „na siłę” w rękach, tylko raczej delikatnie ugniatać i masować, szczególnie w miejscu szwu.
Przy eleganckich butach z twardym usztywnieniem z tyłu rozsądnie jest rozbijanie powierzyć szewcowi. Wiele zakładów oferuje rozciąganie punktowe – obejmuje ono właśnie okolice pięty, a nie cały but, dzięki czemu nie robi się z niego „kapcia”.
Rozbijanie obuwia sportowego i syntetycznego
W butach sportowych i modelach z tworzyw sztucznych zapiętek często jest wykonany z pianki lub materiału z cienkim usztywnieniem. Tu mniej chodzi o rozciąganie, a bardziej o ułożenie i wygładzenie krawędzi, które obcierają.
Pomaga noszenie butów najpierw tylko w domu, w nieco grubszej skarpecie, przez kilka krótszych sesji zamiast jednej długiej. W ten sposób materiał układa się do pięty, ale nie zdąży narobić szkód na skórze. Dodatkowo warto od razu stosować cienkie nakładki na piętę lub plastry – profilaktycznie.
Przy miękkich zapiętkach można też delikatnie „przewałkować” je w dłoniach – ugniatać, lekko zginać, ale bez brutalnego łamania usztywnienia. Celem jest pozbycie się ostrych krawędzi fabrycznych, które dopiero z czasem stają się łagodniejsze.
Jeśli obcieranie w butach sportowych ustępuje po kilku dniach takiego noszenia, można uznać, że problem był tylko przejściowy. Gdy po każdym założeniu ból wraca w to samo miejsce, warto rozważyć zmianę modelu – w obuwiu do biegania czy trekkingu przewlekłe obtarcia mogą łatwo skończyć się poważnymi urazami skóry.
Kiedy buty obcierające z tyłu warto oddać do szewca
Nie każdy problem da się załatwić plastrami i domowym rozbijaniem. Gdy buty są drogie, skórzane lub mają klasyczną konstrukcję, często opłaca się zainwestować w drobną poprawkę u szewca.
Szewc może m.in.:
- wkleić profesjonalne poduszki na piętę z miękkiej skóry lub pianki, dopasowane do kształtu konkretnego buta,
- lekko zeszlifować lub wyrównać twarde krawędzie usztywnienia,
- punktowo rozciągnąć zapiętek, jeśli uciska dokładnie w jednym miejscu,
- w przypadku poważnych wad – wymienić cały zapiętek na bardziej miękki.
Takie poprawki rzadko są bardzo drogie, a potrafią wydłużyć życie ulubionych butów o kilka sezonów. Szczególnie sensowne są przy sztybletach, oficerkach, klasycznych półbutach i czółenkach – tam kontakt pięty z tyłem cholewki jest intensywny i długotrwały.
Jeśli mimo modyfikacji buty dalej obcierają z tyłu w wielu miejscach, a pięta nie ma szans ułożyć się w komfortowej pozycji, pozostaje rozważyć ich sprzedaż lub oddanie. Czasem konstrukcja po prostu nie pasuje do danego kształtu stopy i szkoda zdrowia na walkę z nią.
Kiedy buty lepiej oddać lub zwrócić, zamiast ratować
Są sytuacje, w których żadne plastry i nakładki nie rozwiążą problemu. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy but jest za krótki lub wyraźnie za wąski w pięcie. Jeśli palce dochodzą do końca, a tył jednocześnie obciera – to sygnał, że rozmiar jest po prostu nietrafiony.
Jeśli buty są nowe i kupione stacjonarnie lub online, warto sprawdzić możliwość zwrotu albo wymiany na inny rozmiar/model. Obcieranie z tyłu często wynika z nieodpowiedniego profilu pięty w konkretnym fasonie – inny model tej samej marki potrafi pasować idealnie.
W przypadku obuwia bardzo taniego (sztywne, plastikowe zapiętki, brak podszewek) inwestowanie w nakładki, szewca i kombinacje zwykle mija się z celem. Lepiej potraktować je jako jednorazowy błąd zakupowy niż pielęgnować ciągłe otarcia.
Czego absolutnie nie robić, gdy buty obcierają z tyłu
Przy próbach „naprawy” obcierających butów łatwo zrobić więcej szkody niż pożytku. Kilka rzeczy zdecydowanie warto omijać szerokim łukiem.
Nie powinno się:
- chodzić dalej w butach, gdy pięta już krwawi – ryzyko infekcji i długiego gojenia jest zbyt duże,
- przemaczać skórzanych butów w wodzie „żeby się rozciągnęły” – skóra po wyschnięciu potrafi stwardnieć i pękać, a but traci kształt,
- podgrzewać zapiętka suszarką na gorąco do granic możliwości – kleje i usztywnienia mogą się zdeformować,
- ścinać nożem usztywnienia w środku buta bez wiedzy, jak jest zbudowany – łatwo przebić podszycie, zniszczyć konstrukcję i pozbawić się możliwości jakichkolwiek napraw.
Mocne zabezpieczenia – na przykład grube nakładki żelowe – nie powinny być też stosowane jako wymówka do ignorowania bólu. Jeśli mimo nich pięta i tak cierpi, problem jest większy niż tylko brak „poduszeczki”. W takim przypadku bezpieczniej jest poszukać innego modelu obuwia, który będzie współpracował z kształtem stopy zamiast z nim walczyć.
